Główna > Gospo > O mnie
O mnie
PDF Drukuj Email
Kilka słów
Zaczęło się w maju 1981 roku w Gdańsku, urodziłam się … a potem to już z górki :)
Joanna SiwoniaW 1984 roku razem z rodzicami nauczycielami i starszym bratem przeprowadziliśmy się do małej szkoły w Wojnowie na Mazurach. Dla nas dzieciaków to był raj. Zupełnie inny świat, stał się naszym, pełnym przygód życiem. Nie chcieliśmy wracać do miasta. Skłoniło to rodziców, którzy planowali mieszkać w Wojnowie 3 lata, do odłożenia planowanego powrotu do miasta o… jakieś 23 lata ;)

Beztroskie lata podstawówki minęły na podwórku, wśród łąk, wody, psów i koni. Asystując znajomemu weterynarzowi przy podstawowych zabiegach lekarskich przekonywałam się, że moją przyszłość chcę związać ze zwierzętami… W życiu bywa jednak różnie, ambicje zostały ostudzone ilością nauki w szkole średniej. Już przed maturą wiedziałam, że weterynaria to nie kierunek dla osoby, która nie potrafi usiedzieć w miejscu ( nauka przecież tego wymaga). I tak, w 2000 roku wylądowałam na UWM w Olsztynie, na kierunku zwanym od lat dawnych zootechniką. W tym też roku zdobyłam uprawnienia instruktora jazdy konnej. Wszystko toczyło by się bez zmian gdyby nie pewien czerwcowy dzień i lipcowa decyzja. Następny rok studiów rozpoczęłam na Warszawskiej SGGW, kierunek nie uległ zmianie.

Już w tym czasie każdą chwilę poświęcałam na pomoc rodzicom, którzy starali się ustrzec przed likwidacją naszą małą Wojnowską Szkołę. Dzierżawiąc jej budynek staraliśmy się zarobić na dziurę w budżecie placówki. Przystosowaliśmy sale na pokoje mieszkalne, starą kuchnie na stołówkę i tak zaczęła się nasza "PRZYGODA" z turystyką. Od 1999 do 2008 roku przyjęliśmy dziesiątki grup, kolonijnych, obozów, warsztatów i innych gości nie tylko z Polski. Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania a zwiększająca się liczba stałych gości przyprawiała o dumę. Wiedziałam, że turystyka jest moim sposobem na życie...

Po zakończeniu studiów wróciłam do Wojnowa. Większość czasu myślałam co ze sobą począć. Dzierżawa budynku szkoły kończyła się, perspektyw na przedłużenie nie było. Aż pewnego noworocznego popołudnia grupa znajomych gości postanowiła – MUSICIE KUPIĆ SWOJE MIEJSCE NA ZIEMI… I tak się zaczęło… Gdybym napisała, że szukałam latami, że widziałam setki miejsc to skłamała bym… Wszystko przyszło szybko i jak by z „przeznaczeniem”. Po prostu wzięło się i zrobiło. Dnia 28 lipca 2007 roku zostałam właścicielką GOSPO.